SMD-Poznań
Witamy, Gość. Zaloguj się, lub zarejestruj proszę.
Czy dotarł od Ciebie email aktywacyjny?
September 02, 2010, 07:22:53 pm

Zaloguj się podając nazwę użytkownika, hasło i długość sesji
Szukaj:     Szukanie zaawansowane
SMF - Just Installed!
6999 wiadomości w 554 wątkach; wysłane przez 256 użytkowników
Najnowszy użytkownik: Travelerqc
* Strona główna Pomoc Szukaj Zaloguj się Rejestracja
+  SMD-Poznań
|-+  Ostatnie wiadomości
Strony: [1] 2 3 ... 10

 1 
 : August 08, 2010, 09:25:09 pm 
Zaczęty przez pawelnstrzelecki - Nowe: wysłane przez Oreł
Kształtu z krzyżem Waszego pana wspólnego nie ma, ścisłości gwoli. Właściwszy historycznie kształt mają krzyże prawosławne.

Patrząc na tę awanturę i na to, jak znów głosy rozłożyły się wzdłuż granic zaborów, zaczynam dochodzić do wniosku, że my tu w Prusiech Kongresówki ani Galicji nigdy nie zrozumiemy, ani oni nas. Zupełnie różna mentalność. Widać dla ludzi z Warszawy takie spory są ważne. Ich problem, krzyżyk, nomen omen, na drogę.

 2 
 : August 06, 2010, 11:25:10 pm 
Zaczęty przez pawelnstrzelecki - Nowe: wysłane przez pawelnstrzelecki
Na chaotyczne dyskusje dotyczące „konfliktu krzyżowego” pod pałacem patrzę z wyższością człowieka wychowanego, któremu przyzwoitość nie pozwala angażować się w taką awanturę. Ale patrzę też z ciekawością, nieomalże fascynacją nad wydarzeniem tak dziwnym, że całkowicie wymyka się rozumnej ocenie.
Pozostaje zadać pytanie: czy zaangażowani w ten konflikt wszyscy szaleju się najedli? Po co im ta awantura?

Bo czy w „konflikcie krzyżowym” chodzi o coś jeszcze, poza głupotą, poza hipokryzją i poza bezmyślnością?

Hipokrytami bez wątpienia są radykałowie nazywający siebie „obrońcami krzyża”. W swych dążeniach politycznych podpierają się znakiem największej polskiej grupy religijnej i uzewnętrzniają swe przywiązanie do religii, ale nie zamierzają postępować według zasad religijnych. Uzurpację prawa do interpretacji znaków wiary można by nazwać sekciarstwem, gdyby ich cele były choć w najmniejszym stopniu religijne. Cele te są jednak tylko i wyłącznie polityczne, więc i cały protest staje się z założenia bezmyślny, bo bezmyślnością jest tworzenie grupy politycznej, której lider nie żyje. To nie ma przyszłości. Kieruję do nich cytat „Po drugie: Nie będziesz brał imienia Pana swego na daremno”

Hipokrytami są lewicowi komentatorzy. Zaledwie kilka lat temu, gdy Policja usuwała blokujących ulicę Półwiejską w Poznaniu innych radykałów – uczestników demonstracji homoseksualistów – media należące do Agory rozpisywały się na temat zagrożenia demokracji, wolności zgromadzeń, prawa do wyrażania poglądów w dowolnej formie. Choćby obscenicznej, choćby radykalnej. Teraz okazuje się, że według lewicowych komentatorów zagrożeniem dla demokracji jest niewielka grupka radykałów śpiewających religijne pieśni w centrum Warszawy. Bo stoją pod krzyżem. Bo to nie kościół, a właściwą reakcją republiki na grupę modlącą się poza kościołem jest użycie siły, specjalnych jednostek Policji, więzień i aresztów. Tylko co taki pogląd ma wspólnego z liberalną republiką konstytucyjną – nie wiem.
I do nich kieruję cytat. Ich własny: „nie zgadzam się z Tobą, ale oddam życie za to byś mógł swe poglądy głosić”. Nigdy nie byłem zwolennikiem umierania za cudze idee, i dziwiłem się, że oni deklarują taką wolę. Teraz wiemy – liberałom łatwo przychodziło namawiać innych do umierania za cudze poglądy. Ale gdy oni mają bronić cudzych – jest jak w dowcipie: „u nas w USA jest prawdziwa demokracja, można iść pod Biały Dom i krytykować prezydenta. A u was w ZSRR? U nas w ZSRR na Placu Czerwonym też można krytykować Reagana.”

Hipokrytą jest marszałek prezydenta Grzegorz Schetyna, który tłumaczy że nie można dopuścić, by w centrum Warszawy, pod oknami siedziby nowo wybranego prezydenta wciąż zbierała się grupa jego przeciwników, krzycząca hasła, gdy będzie jechał do pracy.
A gdzie mają demonstrować? Za całym szacunkiem dla zacnej ulicy Meander w Warszawie – na Meandrze? To niech sobie marszałek Schetyna sam organizuje demonstracje na Meandrze, bo dotychczas byłem na dwóch współorganizowanych przez Schetynę demonstracjach w stolicy. Obie przeszły Krakowskim Przedmieściem.

Hipokrytą nie jest prezydent Komorowski – on, a wraz z nim cała Platforma, po prostu popełniają błąd. Bezmyślności. Po co nam to? Teraz, gdy mamy większość parlamentarną, rząd i prezydenta głupotą jest zajmować się grupą radykałów pod pałacem . Naszym największym wrogiem w listopadowych wyborach samorządowym jak zwykle będzie deszcz, śnieg z deszczem i inne czynniki obniżające frekwencję. I co Komorowski robi? Jako jedną ze swych najpilniejszych zadań wymienia usunięcie grupy swych przeciwników z Krakowskiego Przedmieścia, prezydenturę zaczyna od wiązania autorytetu najwyższego urzędu państwa w konflikt z kilkoma osobami, podejrzewanymi o problemy ze zdrowiem psychicznym.

Równie bezmyślny jest lider opozycji Jarosław Kaczyński. O grupie radykałów stojących pod krzyżem nic dobrego powiedzieć się nie da, więc obrona ich mętnych roszczeń czy żądań nic dobrego nie przyniesie opozycji. Każda wypowiedź o „konflikcie krzyżowym” powoduje skojarzenie Kaczyńskiego z grupką dziwacznych radykałów. Po co mu to?

O hierarchach Kościoła Katolickiego powiedzieć można wiele. Też nic dobrego, więc podkreślę, że jest to jedyna grupa, której, dla uniknięcia konfliktu we własnych szeregach, dla poprawy opinii i z faktu uzurpacji symbolu Krzyża przez grupę radykałów zależeć powinno na wyrażeniu własnego zdania i zdecydowanym zabraniu głosu w tej sprawie. I jedyna grupa, która głosu zabrać nie chce.
Nie skieruję do nich cytatu, a jedynie parafrazę.
„Któż postawił ten krzyż” – zapytał arcybiskup. „Harcerze”- odpowiedzieli mu. Rzekł więc „skoro harcerze postawili krzyż, do nich on należy. Niech wezmą i zrobią z nim, co potrzeba” Lecz oni krzyczeli „pod pałac krzyż!”
I zapytał ich arcybiskup „Cóż mam uczynić z tym krzyżem?” A oni krzyczeli znowu „Pod pałac Krzyż!”
Zafrasował się arcybiskup i sam siebie pytał: „Cóż mam uczynić z nimi. Zali nie jestem biskupem warszawskim, nie mam władzy w mojej w diecezji?”
Lecz odpowiedział sam sobie „Nie będziesz miał tej władzy, jeśli będziesz ciepły bądź zimny, albowiem dziś już tylko radykałowie mówią tak, tak, nie, nie.
Spojrzał i rzekł „nie znajduje powodów by krzyż ten miał stać w tym miejscu
Lecz oni krzyczeli coraz głośniej „pod pałac krzyż”
I pomyślał arcybiskup : „jeśli przeniosę krzyż do kościoła, to będzie stał w kościele, i będzie to dobre”
Lecz oni grozili mu „jeśli przeniesiesz krzyż spod pałacu, nazwiemy cię zdrajcą i wrogiem krzyża”

Wtedy wziął arcybiskup misę, umył ręce i powiedział „kuria nie jest stroną w tym sporze, to wasza rzecz”. A oni odkrzyknęli: „Krzyż ten będzie zarzewiem konfliktu dla nas i dla dzieci naszych!”

Niech ten krzyż tam zostawią. Albo niech go przeniosą. Wszystko mi jedno. I tak ten ich krzyż z Krzyżem naszego Pana, z Krzyżem naszego Kościoła Powszechnego wspólny ma jedynie kształt.

 3 
 : July 23, 2010, 11:53:12 pm 
Zaczęty przez BS - Nowe: wysłane przez pawelnstrzelecki
Co do zasady, nie byłbym przeciwny postawieniu pomnika Lechowi Kaczyńskiemu.

Pomniki mają to do siebie, że honorują ludzi, idee czy wydarzenia, którzy (które) nie są oceniane jednoznacznie. Żądając jednoznacznej oceny, żądalibyśmy czegoś nadludzkiego - jednomyślności. To niemożliwe.
Uhonorowani pomnikami przywódcy polityczni byli kontrowersyjni i obok zasług mieli też ewidentne wady. Często też pozostali liderami jedynie określonych grup. Pomimo to w eksponowanych miejscach stoją ich pomniki - np. Witosa, Dmowskiego, Mikołajczyka... Upamiętniono pomnikami ich ważną rolę w historii.

W ten schemat być może wpisze się także Lech Kaczyński, jednak budowę jego pomnika należałoby obwarować dwoma ważnymi zastrzeżeniami:
po pierwsze - odczekać. pomnik Kaczyńskiego powinien honorować Kaczyńskiego, jego idee czy rolę w historii - a nie być elementem walki politycznej. postać tak kontrowersyjną można honorować dopiero wtedy, gdy emocje opadną, gdy zarówno przeciwnicy, jak i zwolennicy spojrzą z dystansem na jego życie i dokonania. gdy osoby bezpośrednio współpracujące bądź walczące z Lechem Kaczyńskim odejdą z czynnej polityki.
do drugie - nawet upływ czasu nie gasi czasem emocji. jeżeli pomimo upływu lat i dziesięcioleci zdecydowana większość społeczeństwa byłaby przeciwna takiemu pomnikowi - nie należałoby dawać zgody na jego budowę. pomniki honorujące osoby są elementem dziedzictwa narodowego - odrzucenie tego elementu dziedzictwa, jakim jest prezydentura Kaczyńskiego w konsekwencji musiałoby skutkować odrzuceniem też symboliki.

 4 
 : June 16, 2010, 06:57:21 pm 
Zaczęty przez pawelnstrzelecki - Nowe: wysłane przez pawelnstrzelecki
http://www.youtube.com/watch?v=bFU07Bv8lXE spot do młodych, na dobry humor.

Skoro nie chce Ci się, Domiś, rozważyć różnicy pomiędzy słowami "popularność" a "rozpoznawalność", to faktycznie pomińmy definicje i pogadajmy o polityce.

Pomiędzy marszałkiem Komorowskim a posłem Napieralskim istnieje różnica znacznie poważniejsza niż pięciokrotna różnica w poparciu. Plan polityczny Komorowskiego jest przejrzysty i oparty na stabilnych podstawach - współpracy z Donaldem Tuskiem, liderem i młodych, i starych, przywódcą rządu reformatorów i ugrupowania politycznego cieszącego się poparciem zwolenników rozwoju. Program ten polega na uzupełnieniu rządu życzliwym prezydentem, który odciąży reformatorów z niektórych zadań - reprezentacji za granicą wraz z dialogiem z partnerami oraz osłony reform w sensie wewnętrznym.
Komorowski idealnie pasuje do takiej roli, a przyjmując ją uzupełnia Donalda Tuska w sensie politycznym w ten sposób, że jest popularny w środowiskach, w których premier spotyka się z niechęcią. Ale moim zdaniem o popularność Platformy wśród młodych bać się nie trzeba - popularność Platformy Tuskiem stoi. Zauważając różne działania kampanijne Kaczyńskiego zwracam raczej uwagę na popularność PiS-u.

Natomiast Napieralski jest słabym liderem małej i cieszącej się wciąż niższym (z wyborów na wybory) poparciem partyjki, której grozi rozpad. Podejmuje odważne działania w stylu nagrywania disco-polo celem zachowania przywództwa w SLD, bez szans na jakikolwiek wpływ na tworzenie prawa czy reformy w dającej się określić perspektywie.
Uwaga o in vitro jest trudna do zrozumienia, gdyż Komorowski jest ostrożnym zwolennikiem upowszechnienia tej metody leczenia. Jego podejście jest w tym kontekście całkiem sprzeczne z oficjalnym stanowiskiem największej społecznej organizacji w Polsce - KK.

 5 
 : June 16, 2010, 01:28:07 pm 
Zaczęty przez pawelnstrzelecki - Nowe: wysłane przez Domi
Najchętniej zaczęłabym swojego posta od przytoczenia definicji słowa "popularność". Nie uczynię tego jednak z jednej prostej przyczyny-nie chce mi się.
Jednakże poruszana wcześniej kwestia popularności jak najbardziej tyczy się osoby Kaczyńskiego. Nikt nie mówi, czy owa popularność jest pozytywna czy też negatywna-jest i to się liczy. Każdy Polak go zna, a czy szanuje i lubi oraz czy utożsamia się z jego chorą polityką, to już sprawa osobista i prywatna każdego człowieka. Ale niezaprzeczalnie jest on kimś, kto potrafi na siebie zwrócić uwagę, jakakolwiek ona by nie była.

Komorowski skierował swa kampanię dla emerytów nie zapewniając im nic. No, może spokojną starość bo czy godną-wolałabym się tu nie wypowiadać. Tylko skoro Komorowski robi ukłon w stronę 50+ to hasła "nowoczesna, dobrze rozwinięta Polska"  stają się najzwyczajniejszymi, politycznymi pustosłowiami. Bo to chyba jednak modzi powinni piąć gospodarkę na wyższe szczeble niż jest to obecnie; rozwijać się a przy okazji państwo. W dodatku pseudokatolickie podejście do sprawy bezpłodności i nowoczesnej metody leczenia-in vitro jest załamujące. Podejrzewam, że fakt posiadania przez Bronka 5 albo i nawet 10 dzieci nie zadowoli setek par w Polsce pozbawionych możliwości spłodzenia własnego potomstwa. Ale jak widać nie Platforma i obywatele się liczą-ave kościół!
Analizując to wszystko, chyba faktycznie wyborcami Komorowskiego mogą zostać osoby w wieku poprodukcyjnym ze wstrętem do J.Kaczyńskiego.
Prognozując dalej...punktów procentowych nazbiera tym samym Napieralski. Bo gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta...

 6 
 : June 15, 2010, 08:43:19 pm 
Zaczęty przez pawelnstrzelecki - Nowe: wysłane przez pawelnstrzelecki
Zaryzykuję i napiszę dlaczego Bronisław Komorowski wygra w I turze:

Niektórzy komentatorzy widząc tegoroczną kampanię snują analogie w 2005 r. Są one słuszne, ale z zupełnie innego powodu, niż twierdzą.

W 2005 r. Donald Tusk zaczynał z poziomu 8% (w maju) i długo nawet utrzymanie tego poziomu poparcia przychodziło mu z trudem. Aż do lipca nie mógł marzyć o drugiej rundzie, stale w sondażach poza pierwszą trójką, daleko za Kaczyńskim. Wszystko zmienił lipiec: zmasowana kampania billboardowa, świetny spot, wizyta na Białorusi. Świetna wakacyjna kampania przekonała społeczeństwo, że dotychczas pozostający w cieniu, nudny gabinetowy polityk Donald Tusk to prawdziwy mąż stanu, przywódca przebojowy i perspektywiczny. Zwróciła na niego uwagę, dała mu chwilowe rewelacyjne poparcie w sondażach.
Nie mogła dać więcej. Kampania kampanią, ale z polityka niepopularnego i drugoplanowego nie może tak po prostu w dwa tygodnie zrobić prezydenta. I tak położyła podwaliny pod późniejszy sukces PO. Okazała się perfekcyjnie skuteczna, bo perspektywiczna.

Podobnie jest i teraz: Kaczyński, polityk niepopularny i nieperspektywiczny dzięki dobrej kampanii osiągnął to, o czym wcześniej nawet nie mógł marzyć - on na prawdę walczy w tej kampanii! Ale kampania kampanią, ale z polityka niepopularnego i zgranego nie zrobi prezydenta. Zwłaszcza że przeciwnikiem Kaczyńskiego jest Bronisław Komorowski, jeden z najpopularniejszych polityków w kraju, będący u szczytu kariery. Komorowskiemu kampania może układać się różnie, ale jego poparcie ma mocne podstawy.

I jeszcze przeszacowanie - wynika ono z deklarowanego poparcia przez osoby, które w rzeczywistości nie zagłosują. Tym razem osoby takie deklarują poparcie dla Kaczyńskiego (trochę dla Napieralskiego), zachęcone ich kampanią, ale na prawdę na nikogo nie zagłosują. Dotyczy to w szczególności grupy wiekowej 18-24 lata. Komorowski słusznie postawił na wyborców starszych, nie przejmując się odpływem najmłodszych do Kaczyńskiego. Odpływ ten jest pozorny.
Z drugiej strony pamiętać jednak trzeba, jakie długofalowe skutki przyniosła kampania prezydencka w 2005 r. Na dłuższą metę to że nie głosują na nas najmłodsi może okazać się dużym problemem. Jeszcze rok temu mówiliśmy 'co 15 min umiera wyborca PiS-u, co 10 min wyborca PO dostaje dowód'. Dziś to zdanie nie jest już aktualne. I doświadczony, ale nieprzebojowy prezydent Komorowski nam tu nie pomoże.

 7 
 : May 16, 2010, 11:15:05 am 
Zaczęty przez PiotrLucas - Nowe: wysłane przez pawelnstrzelecki
dzisiejszy trening ODWOŁANY.

Ale od za tydzień będzie już regularnie (bo nie codziennie Kolejorz zostaje mistrzem, ale nawet majstra świętować to trzeba umić, tak IMHO)

 8 
 : May 14, 2010, 10:59:16 pm 
Zaczęty przez PiotrLucas - Nowe: wysłane przez pawelnstrzelecki
także w ten weekend gramy, i to bez zmian - 13.30, Droga Dębińska. Ustali się nowa, świecka tradycja.

 9 
 : May 08, 2010, 12:35:32 pm 
Zaczęty przez PiotrLucas - Nowe: wysłane przez pawelnstrzelecki
Kolejne spotkanie z piłką - w niedzielę (9 V 2010), godz. 13.30, hala Warty, Droga Dębińska.
Niezależni od pogody gramy przez godzinę albo dwie!

(uwaga: sala płatna, weźcie ze sobą po kilka zeta za wynajem)

 10 
 : April 28, 2010, 08:49:52 pm 
Zaczęty przez BS - Nowe: wysłane przez pawelnstrzelecki
Śmierć prezydenta

Nikt tak obiektywnie nie oceni polityka, jak zagranica. Lech Kaczyński, dotychczas aktywny polityk, przywódca lub przeciwnik, nie może zostać obiektywnie oceniony przez nas, przez innych aktorów sceny politycznej.
Liczne zagraniczne (zachodnie) biogramy zmarłego prezydenta opisują go jako charyzmatycznego lidera nacjonalistów i konserwatywnej prawicy, który wyciągnął te stronnictwa z antyeuropejskiego i przede wszystkim antysemickiego narożnika. Był trudny we współpracy i nieuznający kompromisów, ale przez swoich zwolenników kochany i uwielbiany. Niezłomnie bronił wolności Polski i prawdy o jej historii, będąc wrażliwym na wszystkie zagrożenia tych wartości. Często wrażliwość ta przybierała formy przeczulenia i dużej nieufności wobec partnerów, tak wewnętrznych, jak i zagranicznych.
Z tego punktu widzenia prezydent Lech Kaczyński zginął na posterunku, walcząc o prawdę o zbrodni katyńskiej i jej znaczenie dla historii Polski. I już sama lista ofiar świadczy, że nie chodziło tu jedynie o punkt widzenia nacjonalistów  - ale o punkt widzenia Polaków.
Czy uprawnia to do nazwania go bohaterem? Sensowność osobistej odwagi przywódców oceniamy jedną miarą – miarą sukcesu politycznego, i według tego kryterium dzielimy ich na bohaterów i wariatów. Bez wątpienia do najbardziej kontrowersyjnych posunięć Lecha Kaczyńskiego należy Odsiecz Tbiliska, i wtedy wykazał się on odważnym dążeniem do realizacji celu politycznego, z narażeniem życia. W pełni obiektywna ocena lata 2008 r. możliwa będzie po dopiero gdy poznamy skutki podjętych wtedy decyzji. Skojarzenie tła tamtych wydarzeń z katastrofą pod Smoleńskiem nasuwa się samo – uparte dążenie do celu pasuje tu jednak bardziej, niż bohaterstwo. Upartej konsekwencji nikt Lechowi Kaczyńskiemu nikt nie odmawiał.
Nie znajduję jednak podstaw do określenia zmarłego polityka mężem stanu ani nawet dobrym przywódcą. Nie odniósł żadnych znaczniejszych sukcesów, starał się, ale bez efektów. Jego polityka zagraniczna podporządkowana była celom wewnętrznym i choćby dlatego nie miała ani myśli przewodniej, ani nie dawała szans na duży sukces. Odsiecz Tbiliska była spektakularna, lecz koalicja przeciwników Putina – chaotyczna, by nie powiedzieć – chimeryczna. Innych wartych wzmianki działań zabrakło, nieufność wobec partnerów z Europy zrobiła swoje: zabrała mu przestrzeń operacyjną.
Lech Kaczyński od razu był na straconej pozycji. Dopiero po jego śmierci Zachód zauważył olbrzymią pracę na rzecz zmiany mentalności skrajnej prawicy: od antysemityzmu i nacjonalistycznego izolacjonizmu do umiarkowanego eurosceptyzmu. Lech Kaczyński był politykiem, jakich w Europie pełno, i niczym nie wyróżniał się in minus w porównaniu z nacjonalistami z Wysp, Francji czy Włoch. Jego zasługą jest całkowita marginalizacja polskich środowisk skrajnych.
Ale o Europie od ponad 50-ciu lat decydują przywódcy, którzy od nacjonalizmu się odżegnują. Lechów Kaczyńskich się nie lubi.
Trudno też doszukać się trwałych sukcesów w polityce wewnętrznej Lecha Kaczyńskiego – poza organizacją silnego środowiska politycznego. Osłaniany przez niego rząd nie dokonał żadnych ważniejszych reform, w okresie opozycyjnym prezydent został głównym hamulcowym – w nie bardzo określonym z resztą celu. Konkretny, stworzony wraz z powstaniem PiS plan polityczny rozmył się w niepoważnych politycznych gierkach, nieprzemyślanych deklaracjach i nieopanowaniu liderów. Zmarły prezydent jest współodpowiedzialny za kompromitację i zaprzepaszczenie poparcia dla PiS, które – z założenia – miał osłaniać. Innego miejsca dla siebie na scenie politycznej znaleźć nie potrafił. Cierpiał chyba na poważną dolegliwość wielu polityków, którzy nie zostali mężami stanu: nie wiedział czego, poza władzą, chce.
Najlepszy prezydent III RP? Nie zgadzam się. Prezydentom możemy wiele zarzucać, ale Kaczyński nie podołał okolicznościom. W przeciwieństwie do Lecha Wałęsy.
Poza tym - mówiąc obiektywnie - bywał mały (polityczne rady gabinetowe, konflikty orderowe i słynna sprzeczka z "dziadem" w Warszawie), nie tylko niski.
Z drugiej Lech Kaczyński naprawił niesprawiedliwość wobec bohaterów Sierpnia (Gwiazdy i Walentynowicz) dając im zasłużone ordery. Wcześniej doprowadził do założenia Muzeum Powstania i poprowadził w 2004 roku udane obchody 60-lecia. Nie stworzył mody na historię, ale czynnie i efektywnie włączył się w jej popularyzację. To oceniam jako jego największe sukcesy, za które powinnyśmy być mu wdzięczni.

Strony: [1] 2 3 ... 10
Działa na MySQL Działa na PHP Powered by SMF 1.1.1 | SMF © 2006, Simple Machines LLC Prawidłowy XHTML 1.0! Prawidłowy CSS!